Makrama – jak to właściwie wszystko się zaczęło?

Kochani, róbcie kawę, a ja otwieram szampana -oto mój pierwszy wpis na blogu!

Swoją drogą- piszę go nocą, przy stole w kuchni, okno mam otwarte i oczyma wyobraźni widzę Carrie Bradshaw z ,,Seksu w wielkim mieście” . Cóż, jakie miasto, taka Carrie…

Często pytacie mnie w wiadomościach prywatnych : jak zacząć, jak rozkręcić żeby moja marka się przyjęła, żebym mogła swoje hobby przekształcić w biznes. Nie mam dla Was jednej, uniwersalnej odpowiedzi czy porady. Ale postaram się w szeregu wpisów dotyczących rękodzieła dzielić się z Wami własnym doświadczeniem.  Czy jestem specem w tej dziedzinie ? Absolutnie nie. Ale dopóki będziecie chcieli mnie czytać, ja będę dla Was pisać, przynajmniej taki jest plan.

Moja przygoda z makramą zaczęła się na początku 2018 roku. Kupiliśmy z mężem wymarzone mieszkanie i rozpoczęliśmy demolkę naszego życia. Mąż zajmował się najcięższą pracą – remontem, ja opiekowałam się córeczką i spędzałam godziny na przeszukiwaniu Instagrama i Pinteresta w nadziei znalezienia inspiracji do własnych czterech ścian. Postanowiłam stworzyć konto @życie_na_blokowisku- i tak to wszystko się zaczęło…

Konto powstało głównie w celu zapisywania sobie wszystkich inspiracji i obserwowania moich ulubionych, wnętrzarskich kont ; szybko jednak przerodziło się w miejsce , w którym mogłam pokazać postępy prac w mieszkaniu i wymieniać się doświadczeniami z osobami, które również przechodziły przez ,,remontowe piekiełko”.

Nie pamiętam już gdzie pierwszy raz zobaczyłam makramę – czy na Instagramie, czy na Pintereście, ale pamiętam ten zachwyt. Nawet nie wiedziałam co to jest ani jak się nazywa, ale zakochałam się bez pamięci. Nie znałam wtedy jeszcze żadnych polskich kont zajmujących się splotami, ale prawdopodobnie takie już istniały. Z podziwem w oczach oglądałam pracę Amerykańskich i Australijskich artystek marząc o tym, że kiedyś i ja będę umiała coś takiego stworzyć. Czaiłam się , podziwiałam, w końcu stwierdziłam : zamawiam sznurki. Ale gdzie kupić takie sznurki ? To są jakieś specjalne sznurki ? Pierwsza myśl : w Kielcach pewnie dostanę, przecież to stolica województwa! Ale przezornie , zamiast pędzić do miasta i biegać od pasmanterii do pasmanterii postanowiłam, że najpierw zadzwonię.

– Dzień dobry, czy mają Państwo sznurki do makramy ?

– Do czego ??

-Do makramy… Taka wisząca ozdoba na ścianę…

– yyyyyy…. Nie mamy .

I tak kilka razy . Aż w końcu jedna z ekspedientek zapytała :

-Pyta Pani o sznurek bawełniany ?

-Yyyyyy… tak , chyba tak !

-Mamy , 1zł za metr …

Tutaj chwilowo czar prysł, cena mnie przerosła. Ale hasło: sznurek bawełniany  szybko trafiło do wyszukiwarki i tak znalazłam jeden z pierwszych w Polsce sklepów , który zajmował się sprzedażą sznurków. Dodam, że cena kilkukrotnie niższa niż w owej pasmanterii… Zamówiłam sznurki za około 150 zł i postanowiłam działać. Odpaliłam film na Youtube i ćwiczyłam, ćwiczyłam i ćwiczyłam, a muszę przyznać, że początkowo nauka szła bardzo opornie. Tak się wkręciłam, że codziennie coś tworzyłam, a potem rozplątywałam, zaczęłam tworzyć nowe wzory i dedukować jak stworzyć coś, co widzę jedynie na zdjęciu. Makrama mnie uspokajała, pozwalała się skupić, skoncentrować. Wiosną 2018 roku,  po przeprowadzeniu się do wymarzonego mieszkania, zamówiłam kolejne sznurki, bo planów miałam milion. Makrama do sypialni, makrama do salonu, łapacz snów, makrama na kole a’la mandala, makramowy abażur. Ogarnęło mnie istne sznurkowe szaleństwo. Oczywiście efektami dzieliłam się na Instagramie, motywowana Waszymi komentarzami próbowałam tworzyć swoje pierwsze, ,,własne” projekty.

Do dziś pamiętam, jak pewnego majowego dnia w skrzynce pojawiła się wiadomość: ,, Cześć, czy robisz makramy na zamówienie ?” I tak to się zaczęło… Od jednej makramy do kolejnej, zarobione pieniądze inwestowałam w sznurki, tak abym mogła tworzyć następne. Latem jedna z Was zapytała, czy mogłabym stworzyć makramowe poszewki. To było bardzo upalne i pracowite lato, nie zapomnę tych chwil zwątpienia i satysfakcji, które towarzyszyły mi przy próbach stworzenia poszewki . Ale się udało. I tak to się kręci… do dzisiaj . Makramy, łapacze, poszewki, lampiony, abażury, bieżniki, kwietniki , dodatki ślubne . Pierwsze sprzedaże, zadowoleni klienci, nietypowe i oryginalne projekty, własna firma, makramowe warsztaty , a teraz sklep internetowy i blog. Tak dużo rzeczy tu wymieniłam, a czuję, że wszystko dopiero przede mną . Mam nadzieję, że dalej będziecie ze mną . Jeśli dotarliście do końca tego wpisu -dziękuję. I nie tylko za to.


Komentarze (6)

  1. Olga

    Z przyjemnością przeczytałam cała historię😀 Ogromnie Ci gratuluję i życzę samych sukcesów, wytrwałości, satysfakcji z pracy, najlepszych klientów i spełniania kolejnych marzeń ❤️ Ściskam 🤗
    Olga – Helgowe heklowanie ☺️

    4 października 2019 at 12:52 Odpowiedź
    • Magda

      Tak się cieszę, że ktoś przeczytał ! :)Pięknie dziękuję za dobre słowo, pozdrawiam !

      10 października 2019 at 19:50 Odpowiedź
  2. Al.Kow

    Piękna historia ❤️ podziwiam za wytrwałość, odkryte zdolności i pomysł na siebie 😍👍

    9 października 2019 at 06:51 Odpowiedź
    • Magda

      Bardzo dziękuję za miłe słowa, pozdrawiam serdecznie 🙂

      10 października 2019 at 19:50 Odpowiedź
  3. Pracowniarzeczyporabanych

    Czyta się Cieniem z taką przyjemnością, że nie mam pytań! ❤️

    22 października 2019 at 13:55 Odpowiedź
    • Magda

      bardzo to miłe, dziękuję !! 🙂

      22 października 2019 at 14:08 Odpowiedź
Tutaj wpisz swój komentarz …